Ogólna socjologia cz. 3

Przyzwyczajenie się do życia społecznego czyni je potrzebą dla wszystkich w gromadzie żyjących. W miarę rozwoju zdolności umysłowych, ich różnicówania się, odbywa się także różnicowanie i w czynnościach osobnikowych, następuje wzajemna wymiana usług, wzmaga się poczucie osobowości czyli indywidualizmu i życie gromadne zamienia się w życie stowarzyszone, opierające się na rozumieniu korzyści, jakie wypływają ze wspólnego pożycia. Poczucie osobowości, które potężnieje i rozpowszechnia się ze wzrostem samo wiedzy, z jednej strony nadaje ludzkim organizmom społecznym wielką plastyczność, która ułatwia nieustanne doskonalenie się wewnętrznego układu, a z drugiej strony powiększa zależność układu społecznego od ogółu potrzeb i dążności indywidualnych.

Węzły społeczne w pierwotnych gromadach ludzkich musiały być bardzo słabe i zupełnie zależne od większej lub mniejszej łatwości o pożywienie. Gromady czyli hordy mieszkańców Ziemi Ognistej przedstawiają – zdaniem Letourneau – obraz bytu anarchicznego w całej jego nagości. Każdy tam robi co chce i broni się jak może. Spencer przytacza sporo faktów tej luźności stosunków, jaka daje się spostrzegać na najniższych szczeblach życia społecznego. Dopóki horda nie napotyka trudności do swego rozrostu, dopóty zachowuje ona swoją całość; skoro pojawiają się jednak tamujące ten rozrost przeszkody, rozpada się ona na mniejsze gromady, które oddalają się od siebie, i każda z nich tworzy nową samoistną całość.