Ogólna socjologia cz. 6

Umowa, jako wypływająca z dobrej a nieprzymuszonej woli, przypuszcza równy a przynajmniej zbliżony do równości podział korzyści, jakie ona sprowadzić może, pomiędzy stronami układającymi się. Można więc powiedzieć, że zasadzie umowy odpowiada zasada równości, która – jak już Arystoteles wykazywał – jest równoznaczna ze sprawiedliwością, albowiem ta – jak on powiada – polega na tym, ażeby nie brać dla siebie więcej od innych i ażeby wszystkim równo dawać. O ile przymus, z natury swojej niechętny wszelkim zmianom, usiłuje zachować istniejący stan rzeczy; o tyle umowa, opierająca się na zgodności, przypuszcza możliwe odmiany, wzmacniające tę zgodność, a więc sprzyja postępowi. Skutkiem tego, im ważność przymusu się zmniejsza, a powiększa się ważność umowy, tym wstrząśnienia społeczne stają się rzadsze, tym społeczeństwa są zdrowsze i silniejsze.

Organizmy społeczne i osobnikowi podobne są i w tym względzie do siebie, że im na niższym znajdują się stopniu ustrojowości, tym łatwiej znoszą podział i odcinanie niektórych organów  i tym łatwiej zatracają swoją osobowość. Organizmy społeczne, które urobiły się w kształty narodowe, odznaczają się wielką żywotnością. Na dowód możemy wskazać na naród irlandzki, który nie zatracił poczucia swej osobowości i nie uległ pod brzemieniem systemu strasznego wynarodowiania i ogromnej przewagi cywilizacji angielskiej, i aczkolwiek wycieńczony materialnie i osłabiony umysłowo, żyje jednak, wzmaga się w siły i zdobywa sobie coraz odpowiedniejsze warunki dla życia samodzielnego, ze zmianą pomyślniejszą warunków w swym bytowaniu.