Statyka społeczna cz. 2

Paweł Lilienfeld, obznajomiony ze współczesną mu bujnie kwitnącą literaturą przyrodniczą w Niemczech, zwrócił uwagę na analogię, jaka istnieje pomiędzy mieniem społecznym, a tkanką międzykomórkową, pomiędzy żywymi istotami, ludnością, a komórkami w ciałach roślinnych i zwierzęcych. Tkanka międzykomórkowa jest więcej rozwinięta i ma większe znaczenie w ciele zwierzęcym, aniżeli w roślinnym. Plastry miodu w ulu, to uzewnętrzniona tkanka międzykomórkowa. Gniazdo ptasie, budowle bobra, mrowisko – to dalsze kroki w tym samym kierunku. W społeczeństwie ludzkim tkanka komórkowa jako mienie społeczne, jako wytwór społeczny, przybiera liczne kształty i staje się ruchomą, i ta wielokształtność i ruchomość powiększają się w miarę, jak społeczeństwa na coraz wyższe szczeble rozwojowe się podnoszą.

Ludność niewątpliwie jest najważniejszym składnikiem, samo mienie społeczne bowiem jest dziełem jej rąk, jej pracy. Badając ją pod względem materialnym, cielesnym, spostrzegamy w niej przede wszystkim różnicę płci, następnie wieku, wreszcie pewne odmiany w budowie ciała, szczególnie te odmiany, które obejmujemy ogólną nazwą różnic rasowych.